|
"GÓRALSKI HUMOR"
Do bacy przychodzi chłopak z
dziewczyną i chcą wynająć jakiś pokój na noc. Baca na
początku nie chce, mówi że miejsce już nie ma i w
ogóle ale w końcu zgadza się ulokowac ich na strychu.
Wieczorem przychodzi spytać czy aby nie są głodni, a oni mu ze strychu:
- Nie baco, my żywimy się
owocami miłości.
Baca:
- No dobra, dobra, tylko nie
rzucajcie skórek z tej miłości przez okno bo mi się gęsi
podławią...
Baca z gaździną jadą w pole:
- Słuchojcie no baco -
zagaduje gaździna - coś mi się wydaje, ze nasa
Maryś jest w ciązy.... tylko jak to mozliwe? Chłopaka ni mo, na
potancówki nie chodzi, w nocy śpi z nomi...
- A bo z womi tak zowse -
zdenerwował się baca - w nocy się porozkrywata, dupy
powypinata i po ciemku poznaj
która cyja...
Baca jest sądzony za
zabójstwo turysty, ale się nie przyznaje. Sędzia pyta:
- No to jak to było, Baco?
- Ano nijak. Siedziołek se na
przyzbie i strugałek osikowy kołecek. A
ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeść cereśnie. I co zjod, to mi
pesteckom trach!!! w oko. A jo nic, ino se strugom ten kołecek. A on
znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom...
A on łostatniom cereśnie zezarł pestkom pesteckom pstrykł, rzucił mi
torebke pode nogi, wstał i tak
niesceśliwie potknoł, ze upadł na ten kołecek, com go strugoł. I tak,
panie, coś ze 27 razy...
- Ahoj baco co robicie??
- A hoj was to obchodzi!!
- Baco, macie
tu jakieś atrakcje?
- Mieli my, ale za mąż wyszła!
- Baco, czy pokazecie nam
Giewont? - pytaja turysci.
- Jo. Widzita ta
pierwsza gorka?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita ta druga gorka?
-
Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita ta trzecia gorka?
- Nie.
- To
je Giewont.
Juhas widzi
bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Cóż, będą się musiały przyzwyczaić.
Przychodzi
turysta do górala i mówi:
- Góralu, powiedzcie: chrząszcz brzmi w trzcinie.
Góral na to:
- Chrobok burcy w trowie.
Baca rozwodzi
się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy:
- Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwieść z tą Gaździną,
przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada.
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła:
- Głupoty, Gazdo, gadacie! Całej wsi odpowiada, a wam nie!
Na ostry
dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach
zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko
wybite?
Góral na to:
- Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w
kieszeni!
Turysta w Zakopanym wchodzi do knajpy,
siada przy barze i
pyta:
- Barman, co polecisz dziś do picia w ten deszczowy dzień?
- Ano, panocku, drink "Góracy"! Odpowiada barman.
- Jak to "Góracy", co to jest?!
Barman na to:
- Widzicie, biezemy sklanecke wina...no moze być dwie...góra
cy i wlewamy do
garnka. Potem biezemy sklanecke piwa...no może być
dwie...góra cy i wlewamy do
tego samego garnka.
Następnie sklanecke wódecki...moze dwie...góra cy
i wlewamy do tego samego
garnecka.
Na koniec biezemy sklanecke koniacku...no moze dwie...góra
cy i wlewamy do
garnecka.
Garnek stawiamy na ogniu i miesając, gzejemy cas jakiś.
Później nalewamy i
pijemy sklanecke... moze dwie...no góra cy. Po wypiciu
wstajemy...robimy
krocek...moze dwa...no, góra cy!
Siedzi baca na przyzbie i robi klatki. Zrobił już dużo, a każda ma inny
rozmiar. Idzie drugi baca i pyta:
- Co wy tak kumie klatki robita?
A baca odpowiada:
- A bo syn z wojska pisał, że syfa złapał. Ino nie napisoł jak duży!
Nad Morskim
Okiem siedzi stary gazda. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają:
- Co tu robicie?
- Łowię pstrągi.
- Przecież nie macie wędki.
- Pstrągi łowi się na lusterko.
- W jaki sposób?
- To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę.
Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę
wódki i zanieśli ją gaździe. On tłumaczy...
- Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się
przeglądać, to ja go kamieniem i już jest mój...
- Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie...
Do Zakopanego
przyjeżdża telewizja, zrobić wywiad z prawdziwym Góralem.
Idą do starego bacy i zadają mu pytanie:
- Powiedzcie może baco jakąś anegdotkę ze swego życia.
- Łanegdotke? Ła co to takiego panicku?
- No, coś wesołego, śmiesznego co wam się w życiu przytrafiło.
- Aaaa no to jest tako jedno historia. Pewnego dnia Jasiek z
Kondrotowej zgubił łowieckę. Szukoli my wszystko chopy ze trzy dni po
halach w końcu jak my jom znaleźli, to sie tak łuciesyli, że my jom
wydupcyli, że hej!
- Hmmm.. Baco... no tak, piękna historia, ale w telewizji nie
możemy puścić czegos takiego. Może znacie jakąś inną wesołą historię z
życia?
- Jakomś innom , godocie? Hmmm A jest taka, jest. Nie dalej jak
ze trzy miesionce temu Kazik, mój sonsiad, zgubił psa. I my
go szukali
po halach, szukoli i w końcu jak my go znaleźli, my sie tak łuciesyli,
że go wydupcyli, że hej!
- Heh, no tak.. No to może opowiecie coś smutnego, co wam się
przydarzyło?
- Smutnego? Hmmm.. Niech no jo pomyślę... A jest tako jedno historio
smutno wilce...
- Tak? No to opowiedzcie, baco!
- Zgubilech sie kiedyś na hali.......
Siedzi Baca
razem ze skoczkami
narciarskimi i wysłuchuje ich opowieści. Pierwszy skoczek chwali się,
że skoczył na odległość 100 metrow, drugi, że pobił rekord skoczni. Na
to Baca mówi:
- Jak ja skoczyłem z tej skoczni to lecę, lecę, patrzę, mijam
koniec wybiegu, tam gdzie zatrzymują się inni, mijam Zakopane, mijam
Gubałówkę, a tu jak halny nie powieje i wróciło
mnie na 30. metr.
Turysta spał
u bacy. Rano budzi się i drapie. Widząc to baca pyta:
- Cóż to panocku, wsiura was ugryzła?
- Nie, w plecy.
|
|
|
|
|








|